Historia Kopalnii Ignacy

Najstarsza fotografia


2018-03-15

 „California 1897 – szczyt gorączki złota”. Tak można by zatytułować tę fotografię. To rzeczywiście czasy gorączki poszukiwania i wydobywania złota, ale czarnego, na Górnym Śląsku.

 

 

  • Najstarsza fotografia

     Fotografię wykonano w 1897 roku w Biertułtowach. Jest to najstarsza znana obecnie fotografia z tej okolicy. Jest to też najstarszy utrwalony wizerunek pracowników kopalni „Hoym-Laura”. Zdjęcie wykonano z okazji ważnego wydarzenia, w dniu gdy właścicielem kopalni został Christian Kraft Fürst zu Hohenlohe-Öhringen, Herzog von Ujest. Po prostu książe Krystian Hohenlohe-Öhringen, Pan na Ujeździe. Tenże przedsiębiorca i potomek starego pruskiego rodu wyróżnia się spośród reszty najbardziej eleganckim ubiorem i dostojnością. Po jego lewicy stoi młodszy brat księcia Krystiana, Hans Kraft Hohenlohe -Öh… itd… 

    W pierwszym rzędzie siedzą szeregowi górnicy. Pospolite twarze, z rzadka lekko uśmiechnięci, w większości poważni pracownicy. Jaki był ich stan majątkowy niech świadczy ich obuwie. Trepy na drewnianej podeszwie, założone na gołe stopy. W tych butach górnik cały rok niezależnie od pory nie tylko chodził do pracy ale i pracował pod ziemią. Wśród skał, kamieni w… laczkach. Jak bardzo skromne życie musieli prowadzić ci ludzie. W jakiej biedzie egzystować. Co niektóry miał parę niezłych butów które ubierał w niedzielę do kościoła, ewentualnie szynku. Takie buty często musiały mu wystarczyć na długie długie lata. Po prawej widać jednak chłopa w solidnych wysokich skórzanych saperkach. Nie dorobił się ich na kopalni. Ten prawdopodobnie buty przyniósł sobie z niemieckiego wojska.     

 

      W rzędzie  powyżej widać już troszeczkę lepiej uposażonych pracowników. Widzimy sztygarów w ówczesnych górniczych mundurach i charakterystycznych okrągłych czapkach na. Z niektórych kamizelek zwisają błyszczące dewizki zegarków kieszonkowych. Sztygarowi wskazane było posiadać jakikolwiek zegarek pozwalający planować szychtę. Dla zwykłego górnika był to zwykle gadżet nieosiągalny lub kosztował bardzo dużo pracy i wyrzeczeń.    

 

W XIX w. ludzie uciekali od pracy na roli do kopalni. Mimo wszystko wobec biedy, głodu i bezrobocia woleli boso zjeżdżać do niebezpiecznej pracy pod ziemią. Wierzyli, że to jest przyszłość, że zbudują w ten sposób nowy, lepszy świat, jeśli nie dla siebie to dla swoich potomnych. I rzeczywiście to, że w XIX wieku chłopaki z pierwszego rzędu w laczkach i jednej podartej koszuli tyrali sumiennie do kopalni, pozwoliło poprawić byt kolejnych pokoleń. To ich ciężka praca wpłynęła na rozkwit przemysłu i wzrost znaczenia robotnika stającego się nieodzownym elementem gospodarki. To wreszcie dzięki pradziadkom żyjącym w nędzy ale ciężko pracującym, kolejne pokolenie mieszkało już nie w drewnianej chacie, ale w ceglanym familoku z bieżącą wodą i elektrycznością. To dzięki bosym bohaterom z pierwszego rzędu i ich dorobkowi my dziś chodzimy w butach.